W najbliższym czasie lepiej postawić na bezpieczne inwestycje, jak fundusze absolutnej stopy zwrotu

W najbliższych miesiącach mniej wprawni inwestorzy powinni postawić na fundusze absolutnej stopy zwrotu, czyli takie, które powinny zarabiać w każdych warunkach, niezależnie od panującej koniunktury na rynkach finansowych – uważa Andrzej Lis, zarządzający portfelem akcyjnym w Altus TFI. Pierwszy kwartał co prawda był korzystny dla rynku akcji. W czołówce funduszy inwestycyjnych, które uzyskały najwyższe stopy zwrotu, dominowały fundusze akcji. Eksperci podkreślają jednak, że najbliższe miesiące będą jednak obarczone wieloma ryzykami, m.in. wciąż nierozwiązanej kwestii OFE.

– I kw. charakteryzował się bardzo dużą zmiennością, przez to fundusze akcyjne były bardzo zmienne. Jest duża rozpiętość między najlepszymi, które zyskały 5 proc., a najgorszymi, które spadły o 5 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Andrzej Lis, zarządzający portfelem akcyjnym Altus TFI. – To wynika z tego, że indeksy niemieckie spadły dosyć mocno, polskie były najlepsze w Europie, a amerykańskie były na zero, więc wszystko zależy od tego, co fundusz miał w portfelu.

W I kw. niemiecki DAX spadł o ponad 7 proc., amerykański S&P 500 lekko wzrósł, o 0,77 proc., natomiast WIG20 zyskał 7,45 proc. Pomijając pierwsze trzy tygodnie spadków, można powiedzieć, że od 20 stycznia do końca marca indeks polskich blue chipów wzrósł o 19,4 proc. Indeks szerokiego rynku oraz indeksy małych i średnich spółek także odnotowały wzrosty, choć skromniejsze.

– Fundusze akcyjne pokazały, że na zmiennym, ale wzrostowym rynku zarabiają najwięcej. Natomiast pytanie, czego chce klient. Często okazuje się, że na wzrostowym rynku rzeczywiście chcemy zarabiać i kupujemy fundusze akcyjne. Natomiast przy dużej zmienności jednak trochę boimy się strat. Nie jesteśmy do końca wyedukowani finansowo, więc często takie fundusze absolutnej stopy zwrotu, które zarabiają trochę mniej, ale nie generują strat, są lepszą opcją dla nas­ – przekonuje Andrzej Lis.

W zestawieniu Analiz Online za I kwartał wśród 30 najlepszych funduszy znajduje się 27 akcyjnych. Wśród nich także np. wybrane fundusze akcji tureckich, które tylko w I kwartale straciły -7,6 proc. Ponadto straty zanotowały fundusze dłużne europejskie uniwersalne (-4,3 proc.). Pozostałe kategorie po uśrednieniu zyskały.

Drugim najgorszym funduszem na polskim rynku z ponad sześciuset był Eurogeddon – fundusz grający na eskalację kryzysu finansowego i bankructwo krajów południa Europy. W ciągu trzech miesięcy stracił przeszło 18 proc. Nie oznacza to wcale, jak podkreśla Andrzej Lis, że czynniki ryzyka zniknęły.

– Trzeba patrzeć na sytuację i lokalną, i globalną na rynkach finansowych. W sytuacji globalnej bardzo ważne jest zachowanie rynków wschodzących. Polska ciągle należy do tego koszyka – zwraca uwagę zarządzający Altus TFI. – Przez ostatnie kilka lat były stamtąd dosyć duże odpływy, Polska dostawała rykoszetem. Nie był to najlepszy rynek. Natomiast od kilku tygodni widać większe napływy do rynków wschodzących. Jeżeli taka sytuacja się utrzyma, to Polska może też być na tym tle całkiem bezpieczna.

Po marcu aktywa funduszy inwestycyjnych w Polsce zwiększyły się do 220,3 mld zł. W samym tylko trzecim miesiącu roku wzrosły o 4,4 mld zł, z czego 3,7 mld zł stanowiło saldo wpłat i wypłat. Fundusze akcji znalazły się na czwartym miejscu pod względem napływu środków, dzięki czemu zwiększyły swój udział w całym rynku do 14,5 proc. (31,8 mld zł).

– W zeszłym roku widzieliśmy obawy inwestorów zagranicznych przy zmianie władzy. Musimy poczekać na to, jakie kolejne plany rząd będzie miał w kwestii OFE, jak będzie wyglądał program „Rodzina 500 plus”. To, czy rzeczywiście przełoży się na poprawę gospodarki, bo gospodarka ma się całkiem dobrze, a inwestorzy raczej ciągle zwracają uwagę na to, że ryzykiem jest polityka.

W tym roku rząd ma dokonać przeglądu systemu emerytalnego, co ma się wiązać zarówno z ponownym obniżeniem wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, jak i przeglądem rozwiązań dla OFE oraz III filara.

– Główny czynnik ryzyka, który może się wydarzyć do połowy roku, jest kwestia OFE. Ważne jest to, jakie będą plany odnośnie filara oszczędnościowego Polaków. Tutaj nie znamy żadnych szczegółów. Natomiast otwiera się to okienko kolejnego wyboru. Pytanie, czy zmieni się cokolwiek, czy zostanie tak, że klienci będą mogli sobie wybrać. Tego się boi rynek, tego się boją inwestorzy zagraniczni, dlatego na to bym na pewno patrzył –  wskazuje Lis.

Jak podkreśla, niewiadomą pozostają także kwestie budżetowe, bo wprawdzie większość ekonomistów liczy na pozytywny wpływ programu „Rodzina 500 plus” na konsumpcję (ma on dorzucić do wzrostu PKB 0,2–0,3 pkt proc.), jednak rzeczywisty wpływ, jak zaznacza Lis, trudno przewidzieć. W tym roku rząd wyda na program „Rodzina 500 plus” – 17 mld zł, w kolejnych latach – 20–22 mld zł. O ile w 2016 roku środki na pokrycie tych wydatków są, o tyle rynki niepokoi budżet na 2017 rok.

Z czynników globalnych natomiast ważniejsze od miesięcznych danych makroekonomicznych będą posunięcia banków centralnych oraz ich przełożenie na kursy głównych par walutowych.

Newseria.pl

Related Articles