Wyższe odsetki za spóźnioną zapłatę

Sejm podwyższył do 9,5% wysokość odsetek za opóźnienie zapłaty w transakcjach handlowych między firmami, a także wprowadził przepis zakazujący manipulowania datą otrzymania faktury lub rachunku za sprzedany towar albo usługę. Zdaniem ekspertów ta zmiana przyniesie tylko częściowe korzyści.

Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych weszła w życie w 2013 r. i miała wpłynąć na zmniejszenie zjawiska zatorów płatniczych, a zwłaszcza w przypadku małych i średnich firm, dla których opóźnienia w zapłacie są najbardziej dokuczliwe. Nowością było wprowadzenie możliwości żądania od dłużnika rekompensaty za poniesione koszty odzyskiwania należności w kwocie równej 40 euro lub wyższych, jeśli faktycznie poniesione wydatki na windykację przewyższały równowartość 40 euro. Zdaniem ekspertów z rynku windykacyjnego ustawa tylko częściowo odniosła sukces.

– To, co w bardzo widoczny sposób zmieniła ustawa, to rynek windykacji na zlecenie. Możliwość przerzucenia kosztów windykacji na dłużnika spowodowała, że przedsiębiorcy szybciej zaczęli oddawać sprawy do windykacji, co zwiększyło skuteczność takich działań. Z naszych badań wynika, że na takie rozwiązanie zdecydowało się 45% przedsiębiorców korzystających z windykacji. Tyle, że mikro i małe przedsiębiorstwa korzystają z tych zapisów w zdecydowanej większości tylko w przypadku, gdy z zapłatą zalega kontrahent o podobnej wielkości. W stosunku do dużych odbiorców zdarza się to sporadycznie. Najczęściej powodem przyjęcia takiej postawy jest obawa przed utratą znaczącego klienta – mówi Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji Kaczmarski Inkasso.

Tymczasem, jak wynika z prowadzonego cyklicznie na zlecenie Krajowego Rejestru Długów i Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, najmniejsze firmy na zapłatę od swoich spóźnionych kontrahentów czekają aż 4 miesiące. Dla porównania firmy największe, taki przelew otrzymują zazwyczaj do 2 i pół miesiąca od terminu zapłaty. Dodatkowo najmniejsze firmy na pokrycie strat i działań windykacyjnych w związku z występującymi opóźnieniami w płatnościach od kontrahentów przeznaczają prawie 8% swoich wszystkich wydatków, podczas gdy największe tylko 2,4% kosztów.

– Duże przedsiębiorstwa współpracujące z mniejszymi partnerami często wykorzystują swoją własną, dominującą pozycję. Mniejsze firmy, którym zależy na zleceniu, są w stanie zgodzić się na gorsze warunki oferowane przez zleceniodawcę. Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych przewiduje na przykład, że zapłata za dostarczony towar lub wykonaną usługę nie może nastąpić później niż 60 dni od otrzymania faktury lub rachunku. Bardzo łatwo było to obejść ustalając z małą firmą, że fakturę dostarczy… później – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Ustawa w wersji z 2013 roku przewidywała też możliwość naliczania odsetek za opóźnienie w płatności. Nowelizacja ustawy przewiduje ujednolicenie sposobu obliczania odsetek za zwłokę, które od 1 stycznia 2016 roku mają być obliczane według wzoru: stopa referencyjna NBP + 8 punktów procentowych. Przy aktualnej wysokości stopy referencyjnej odsetki wynosiłyby 9,5% w skali roku, zamiast dotychczasowych 8%. Zdaniem autorów nowelizacji ma to jeszcze bardziej zdyscyplinować dłużników.

– Jak wynika z naszych badań z naliczania odsetek korzysta zaledwie 24% firm. Przedsiębiorcy, którzy decydują się na windykację, często poprzestają na obciążeniu dłużnika kosztami windykacji, uznając że naliczenie jeszcze karnych odsetek może zerwać całkowicie relacje z takim kontrahentem, a tego nie chcą – tłumaczy Radosław Koński.

Zdaniem Adama Łąckiego także wprowadzenie zakazu manipulowania datą dostarczenia faktury może przynieść ograniczony skutek, bo duże firmy znajdą sposób na ominięcie tego przepisu.

– Idea jest jak najbardziej słuszna, ale niestety etyka w biznesie jest ciągle w Polsce na niskim poziomie. I to ona dyktuje takie, a nie inne zachowania. Ale oczywiście trzeba dążyć do tego, aby odsetek tych, którzy uczciwie prowadzą swoją działalność był coraz wyższy – komentuje Adam Łącki.